Misja Soborzyce zakończona. Czas na Mrzygłód !

Beniaminek nam nie straszny...

W Sobotnie popołudnie kibice LKSu po raz kolejny mogli obserwować świetne widowisko z udziałem naszej drużyny. Po nerwowym początku Kamieniczanie wyszli na prowadzenie już w 10 minucie. Świetny rajd lewą stroną wykonał Marcel Dobosz i po minięciu bramkarza wpakował piłkę do pustej bramki. Po pierwszym golu chyba nikt nie obstawiał że ta bramka rozwiąże worek z bramkami na dobre. Już 6 minut później prowadzenie podwyższył Przemysław Sikora i tą samą sztukę powtórzył w 22. minucie. Minutę później przypomniał o sobie Bartosz Hacaś,który dał nam już czwartą bramkę w meczu. Mimo prowadzenia 4:0 nasza drużyna nie spoczęła na laurach i po krótkiej przerwie,w 35. minucie drugą bramkę w meczu zdobył niezawodny dotąd Bartosz Hacaś. Piętnem na świetnej grze w pierwszej połowie,była głupio stracona bramka w 45. minucie. Nasz obrońca Cyprian Neugebauer źle obliczył tor lotu piłki i przy próbie wybicia jej z pola karnego sfaulował zawodnika gości. Rzut karny na bramkę zamienił Hubert Wodzisławski. Po 45.minutach na tablicy wyników widniał rezultat 5:1 i nawet najwięksi sceptycy nie widzieli szans na odwrócenie losów meczu. Mimo wysokiego prowadzenia Start dalej dążył do odrobienia chociażby części strat. Zespół Artura Mysłka ciągle atakował ale jego drużynie brakowało szczęścia i skuteczności. Szczęście za to sprzyjało naszej drużynie. Już 4 minuty po rozpoczęciu drugiej połowy Marcel Dobosz zdobył szóstą bramkę w meczu. Było pewne,że punktów nie stracimy ale chcieliśmy więcej. Chcieliśmy pokazać jak gra lider i dać mocny sygnał przed kolejnymi spotkaniami,że w Kamienicy ma kto strzelać bramki i na pewno będziemy je strzelać. W 53. minucie kolejny cios wyprowadził Bartosz Hacaś kompletując tym samym hattricka. W jego ślady minutę później poszedł Przemysław Sikora. Dwie szybko zdobyte bramki były odpowiedzią na drugie trafienie rywala. W 52. minucie Michał Grabowski wykorzystał błąd naszej linii defensywnej i pokonał Mateusza Kępkę. Wynik meczu ostatecznie ustalił wprowadzony w 89. minucie Piotr Krzemiński. Wychowanek Gromu Poczesna niemal powtórzył pierwszą akcje bramkową Marcela Dobosza. Po zbiegnięciu z lewej strony boiska w pole karne,minął bezradnego bramkarza z Soborzyc i do pustej bramki skierował futbolówkę. Wynik końcowy 9:2 i zasłużona radość sztabu jak i samych zawodników. Martwić może fakt,że po raz kolejny w szeregi zespołu Minkiny wdarło się rozluźnienie przez co straciliśmy dwie bramki. W tym sezonie nasi bramkarze w każdym meczu musieli wyciągać piłkę z siatki. Jednak najważniejsze jest zwycięstwo i utrzymana pozycja lidera! 

Pora wyrównać rachunki...

Zgodnie z oczekiwaniami po piątej kolejce nasz zespół utrzymał pozycje lidera. Teraz czekają nas jeszcze trudniejsze zadania. Mecze z zespołami,które aspirują do awansu do ligi okręgowej. Na pierwszy ogień idzie zespół LZS-u Mrzygłód

LZS to spadkowicz z ligi okręgowej,który w swoim składzie posiada takie nazwiska jak Prusko czy Malczewski. Piotr Prusko,niegdyś gwiazda IV ligowej Pilicy Koniecpol,teraz daje dużo doświadczenia drużynie z jednej z dzielnic Myszkowa,do tego strzelając dużo bramek. Prusko podobnie jak nasz Bartosz Hacaś ma na koncie 8 trafień w tegorocznej kampanii ligowej. Znacznie przyczynia się do wysokiej pozycji LZS-u w tabeli. 

Zespół LZS-u w sezonie 15/16 dwukrotnie mierzył się z naszą drużyną. Na stadionie przy Magazynowej rozbił Kamieniczan 6:1. W rewanżu już nie było tak łatwo,jednak znów to nasz sobotni rywal okazał się lepszy wygrywając z LKS-em 3:1. Pora więc wyrównać rachunki a okazja do tego jest świetna. Nasz zespół jest napędzony wcześniejszymi zwycięstwami. LZS z kolei w tym sezonie stracił już 5 punktów. Remis z Sokołem Olsztyn czy porażka z Unią Rędziny pokazuje że zespół Marcina Krawczyka jest do pokonania. W ostatnich kolejkach LZS Mrzygłód wrócił na odpowiednie dla nich tory i  rozgromił 6:0 Pilicę Koniecpol,5:0 Czarnych Starcza a w ostatniej kolejce nie dał szans zespołowi ze Złotego Potoku inkasując na boisku rywala aż 8 bramek. 3 mecze i 19 bramek robi wrażenie,lecz nasza linia defensywna z pewnością nie pozwoli na tyle ofensywie LZS-u.

Przypomnijmy jak ostatnie dwa lata Myszkowanie spędzili w lidze Okręgowej. Pierwszy ich sezon był znakomity. Drugie miejsce na koniec sezonu nie zwiastowało spadku w następnym sezonie,który stał się faktem po zajęciu dopiero 12. miejsca w ligowej tabeli. 

Kibiców na pewno zainteresuje ten niezwykły pojedynek między Piotrem Prusko a Bartoszem Hacasiem,którzy do tej pory ustrzelili po 8 bramek i przewodzą klasyfikacji strzelców. W czubie klasyfikacji strzelców jest jeszcze Przemysław Sikora i mamy nadzieję, że po sobotnim meczu znów powiększą swój dorobek bramkowy a LKS dopisze kolejne trzy punkty do tabeli. Liczymy również na kolejne trafienia Marcela Dobosza,Radosława Karasińskiego i co najważniejsze na pierwsze czyste konto w tym sezonie. Czy ta sztuka nam się uda ? Rywal bardzo wymagający,strzelający dużo bramek. Zapowiada się niesamowite widowisko na Placu Sportowym w Myszkowie. 

Początek spotkania w Myszkowie o godzinie 16:30. Serdecznie zapraszamy do wspierania naszej drużyny w tym niezwykle ważnym meczu !

Co nas czeka na pozostałych boiskach A-klasy ? 

Gospodarze od pierwszej kolejki nie wygrali spotkania. Kolejne remisy czy też porażka co prawda pozwalają drużynie utrzymać się na bezpiecznym miejscu w tabeli,jednak na pewno nie na to liczą zawodnicy jak i sztab. Orkan jest w minimalnie lepszej sytuacji. Dwie wygrane i dwa remisy (Mecz z LKS Kamienica Polska został przełożony.) wyłania ich w roli faworyta. W Rzekach Wielkich już nie jedni tracili punkty a kibice jak i sam zespół liczy na kolejne bramki Marcela Mielczarka. 

O tym że Sokół jest nie obliczalnym przeciwnikiem przekonaliśmy się nie raz. Zespół Sokoła do tej pory m.in zremisował z LZS-em Mrzygłód,wygrał ze Spartą Szczekociny czy też okazał się jedyną do tej pory drużyną,która zabrała punkty Unii Rędziny. Olsztynianie w tym sezonie nie zaznali jeszcze goryczy porażki. 

Czarni Starcza mają już to za sobą. Zespół Mariana Krzyczmanika w czwartej serii gier niespodziewanie poległ wysoko w Mrzygłodzie aż 0:5. Tydzień później odebrali to co im się należało wygrywając na wyjeździe z Kmicicem Kruszyna 5:0. Faworyta na pewno ciężko wybrać. Obie drużyny grają dobry futbol jednak Sokół na własnym boisku zawsze jest bardzo groźny. 

Nawiązując do wcześniejszych słów,Kmicic dostał na własnym stadionie pięć bramek i na pewno chce się zrehabilitować za tą porażkę. Zwłaszcza,że zespół z Kruszyny chcę nadal mieć realne szanse na walkę o mistrzostwo. Do tej pory dwie wygrane oraz dwie porażki nie stawiają ich w roli faworyta do wygrania ligi. W sobotę Kmicic może postawić duży krok w górę w ligowej tabeli. KS Złoty Potok po pięciu rozegranych spotkaniach ma na koncie zaledwie cztery punkty zdobyte z drużynami z dołu tabeli (Wygrana z Dąbrowianką oraz remis z Metalem Rzeki Wielkie). Faworyt wydaję się być zatem jeden.

Gieksa przez pierwsze trzy kolejki przeszła jak burza. W czwartej pojawił się problem i porażka w Olsztynie 0:2 ale w ostatniej kolejce trzy punkty znów zostały w Rędzinach. Tym samym Kamieniczanie cały czas muszą się mieć na baczności bo każda strata punktów może kosztować ich utratę pozycji lidera. 

Pilica zmaga się z dużymi problemami. Głównym problemem jest zerowy dorobek punktowy i bardzo słaba pozycja wyjściowa przed resztą sezonu. Pięć meczy,zero punktów a wszystko zapowiada utrzymanie takiego stanu rzeczy po sobotnim meczu z Unią Rędziny. 

Gospodarze na pewno chcą zmazać plamę z meczu przeciwko Kamienicy Polskiej. Porażka 2:9 mimo wszystko pozwoliła im utrzymać dziewiątą pozycje w tabeli oraz pokazała nad czym musi popracować zespół z Soborzyc. Jura na początku sezonu pozytywnie zaskakuje. 10 punktów w 5 meczach plasuje zespół z Niegowej na 5. miejscu. 

W Sparcie na pewno nie jest dobrze. Spadkowicz z Ligi Okręgowej dotychczas zdobył zaledwie jeden punkt. Jeszcze słabiej wypada Dąbrowianka Dąbrowa Zielona,która z zerowym dorobkiem punktowym zamyka tabele i jest głównym kandydatem do spadku z A-klasy. Dla Szczekocin to idealny mecz na przebudzenie i włączenie się w walkę o najwyższe pozycje w tabeli.