Remis w Olsztynie i lekki niedosyt.

Sokół Olsztyn to zawsze niewygodny rywal,tym bardziej na własnym stadionie. W sobotę 6. października zespól Artura Minkiny udał się do Olsztyna aby walczyć o kolejne ligowe punkty. Olsztynianie na pewno nie są idealnym rywalem dla naszej drużyny. W ostatnich sześciu meczach miedzy naszą drużyną a Sokołem nasz zespół tylko dwukrotnie okazał się lepszy. Olsztynianie trzykrotnie okazywali się lepsi a raz padł remis. W poprzednim sezonie Kamieniczanie w Olsztynie zagrali koncertowy mecz wygrywając pewnie 5:0. W rundzie rewanżowej na Magazynowej padł remis 2:2. 

W tym sezonie Kamieniczanie świetnie weszli w sezon. Sześć spotkań,pięć zwycięstw i jeden remis. Jedyna niepokonana drużyna w lidze. Najlepsza ofensywa i druga najlepsza defensywa w lidze. Już przed pierwszym gwizdkiem sędziego wiadome było,że w tym jak i w kolejnych ligowych meczach nie będzie mógł nam pomóc Kamil Ślusarczyk. Środkowy defensor zmaga się z kontuzja kolana i nie wiadomo jeszcze ile potrwa jego absencja od gry. Kamilowi życzymy oczywiście szybkiego powrotu do zdrowia. Jego miejsce zajął Bartłomiej Dobosz,który tydzień wcześniej zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie po powrocie do zespołu. Druga,niezbyt dobra informacja to fakt,że hit kolejki będzie sędziowało tylko dwóch arbitrów. Decyzja nie zrozumiała lecz mimo to oba zespoły wyszły w pełni zmobilizowane. Od pierwszego gwizdka mecz oscylował w wiele okazji podbramkowych z obu stron. Optyczną przewagę mięli gospodarze,którzy nie potrafili udokumentować tego bramką. Kamieniczanie rozpoczęli mecz bardzo nerwowo. Brakowało dokładności co skutkowało groźnymi akcjami ze strony Olsztynian. Jedną z groźniejszych akcji w pierwszej połowie przeprowadził Bartosz Hacaś. Po otrzymaniu futbolówki z głębi pola Hacaś wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i w ostatniej chwili powstrzymał go obrońca Sokoła w polu karnym. Interwencja defensora wzbudziła mieszane odczucia w szeregach Kamieniczan za co żółtą kartką przypłacił Damian Woźniak. Po kilku sekundach Woźniak został odesłany przez sędziego do szatni po pokazaniu drugiej żółtej kartki i w konsekwencji czerwonej. Sytuacja o tyle nie zrozumiała,że była to jeszcze pierwsza połowa a samo zachowanie Damiana nie kwalifikowało się na czerwoną kartkę. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem jednak wciąż sam mecz był przyćmiony przez arbitrów spotkania. Na drugą połowę obie drużyny wyszły bez zmian. Obraz meczu nie uległ zmianie. Obie drużyny zawzięcie dążyły do zdobycia bramki. Kamieniczanie mimo gry w osłabieniu nie skupiali się wyłącznie na defensywie,fragmentami stwarzali sobie jeszcze groźniejsze okazje niż gospodarze. Na ostatnie kilkanaście minut na boisku zameldowali się Radosław Karasiński oraz Damian Tomala. "Karaś" zmagał się z urazem pachwiny przez co nie wystąpił od początku,mimo tego Radek miał kilka dobrych akcji i poważnie zagroził bramce Olsztynian. W 88. minucie gospodarze mogli rzutem na taśmę wywalczyć trzy punkty. Rzut karny podyktowany po błędzie w polu karnym Dominika Walentka na bramkę próbował zamienić zawodnik Sokoła. Rzut karny został wykonany bardzo słabo a do tego Mateusz Kępka świetnie wyczuł zamiary strzelca i nie dopuścił do pierwszej porażki w tym sezonie. Po tym rzucie karnym,goście mogli stworzyć sobie jeszcze jedną okazję lecz sędzia z niewiadomych przyczyn odgwizdał pozycje spaloną Radka Karasińskiego. Mecz ostatecznie zakończył się bezbramkowym remisem,po którym niewątpliwie pozostał niedosyt. Gdyby nie dyskusyjna czerwona kartka ten mecz na pewno potoczyłby się inaczej. Brawa należą się dla całej drużyny za walkę do ostatniego gwizdka mimo gry w osłabieniu. 

W przypadku wygranej przynajmniej do wtorku nasz zespól zajmował by pozycje lidera. We wtorek liderująca Unia Rędziny rozegra mecz ze Złotym Potokiem. W przypadku wygranej odskoczy naszej drużynie na 4 punkty. Te stratę Kamieniczanie będą mogli zniwelować już w najbliższą sobotę w bezpośrednim starciu z Rędzińską Unią. Początek spotkania na stadionie przy magazynowej o godzinie 15:00.