Thriller z dobrym zakończeniem! Cenny remis w Myszkowie!

O tym,że w Myszkowie czeka nas ciężki mecz wiedział każdy. Każdy również wiedział,że w sobotnim meczu każda zdobycz punktowa będzie bardzo ważna,a już przed spotkaniem było wiadome,że w tym meczu nie wystąpi nasz nominalny prawy obrońca Dominik Walentek. Absencja Dominika wymusiła na trenerze Minkinie roszady w składzie. Miejsce Walentka na prawej stronie defensywy zajął Damian Caban a na lewej stronie mecz rozegrał Daniel Zaczkowski. Pierwsze minuty do lekka przewaga gospodarzy,którzy raz za razem próbowali zagrozić naszej bramce. Pierwszą groźną akcje Myszkowianie wypracowali w 11. minucie. Prostopadłe podanie z głębi pola wykorzystać próbował Piotr Prusko. Na szczęście na linii czujny był nasz obrońca,który wyręczył Mateusza Kępkę i ciągle utrzymywał się remis. Cztery minuty później już nie mięliśmy tyle szczęścia. Piotr Prusko znów dostał świetne podanie za plecy naszych obrońców,wyszedł sam na sam z Mateuszem Kępką i tym razem nie dał mu żadnych szans. Gospodarze prowadzili 1:0 a nasza drużyna w żadnym aspekcie nie przypominała drużyny z poprzednich spotkań. Najgroźniejszą akcje dla naszej drużyny stworzył Radosław Karasiński. Piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek a sam Radek kilka minut później musiał opuścić boisko z powodu kontuzji pachwiny. Zastąpił go Jakub Tajber i przez cały mecz spisywał się dobrze. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem LZSu 1:0. Na drugą połowę nasz zespół wyszedł bez zmian ale z większą motywacją. Od pierwszych minut widać było większe zaangażowanie i chęć zwycięstwa. Niestety, w tak ważnym meczu piłkarzy przyćmiły decyzje sędziów,które w wielu przypadkach były nie zrozumiałe tak dla gospodarzy jak i dla naszej drużyny. Cała druga połowa to walka,cios za cios. Zawodnicy Mrzygłodu mięli kilka świetnych okazji do strzelenia bramki na 2:0 lecz nasza drużyna walczyła do końca. Walczyła na tyle,że w 90 minucie gry Cyprian Neugebauer po zamieszaniu w polu karnym zdobył bramkę na 1:1 ! Trzeba powiedzieć w prost,że na remis nasz zespół zasługiwał na pewno. Tak wyrównanego meczu w tym sezonie Kamieniczanie jeszcze nie rozegrali. Gospodarze postawili bardzo ciężkie warunki i dlatego remis również nas cieszy. Żadna ze stron nie może czuć się pokrzywdzona.Był to słabszy mecz naszej drużyny z którego,mimo wszystko, wychodzimy z bardzo cennym punktem. Ten punkt i wyniki pozostałych spotkań sprawia,że tracimy pozycje lidera kosztem Unii Rędziny ale nadal mamy jeden zaległy mecz do rozegrania a tracimy tylko 2 punkty. Po piętach depczą nam Czarni Starcza oraz Kmicic Kruszyna. Z tymi drugimi już za tydzień zagramy kolejne ważne spotkanie na stadionie przy Magazynowej.